Single Blog Title

This is a single blog caption
16 Lipiec 2015

Zrób sobie lub komuś „Projekt: bieganie”

Uwielbiam słuchać opowieści znajomych, którzy zaczynali biegać naście lat temu. Kiedy biegający facet w rajtuzach wzbudzał na ulicy dość powszechne rozbawienie, w sklepie stał jeden model butów do biegania, albo nie było go wcale i kiedy ciuchy biegowe wystarczały na lata, a nie pół sezonu. A jogging uprawiało się i owszem, ale głównie w amerykańskich filmach. Bez pronacji, membran, endomendów oraz informowania całego świata, że właśnie to się wróciło z treningu. Bez tysięcy biegowych blogów oraz różniastych lepszych i gorszych lektur do czytania.

Kiedy ja zaczynałam biegać (4 lata temu!) (ale zleciało!) (7 lipca była rocznica) weszłam w trwającą już modę, choć z pewnością, nie był to bum, który obecnie obserwujemy. Pamiętam z jaką pasją i zainteresowaniem chłonęłam artykuły dla początkujących na Polskabiega, Makaronypolskie i Bieganie. Często wielokrotnie sięgałam do tych samych tekstów, gdyż cały internet miałam już wyczytany. Oraz prenumerowałam „Magazyn Bieganie”, a każdy dzień zaczynałam od sprawdzenia co tam nowego na biegowych forach dyskusyjnych słychać. Jak wielkie miałam oczy podczas lektury niektórych blogów (to musi być kosmitka ta Ania czy Hania, skoro przebiegła zołza maraton!) i jaki świat stał się piękniejszy po lekturze Skarżyńskiego. Wchodziłam w nieznaną mi rzeczywistość, poznawałam, podziwiałam i wiele się uczyłam. To bieganie naprawdę wydawało mi się zajebiste! Nie to, co teraz :)

@B

„Projekt: bieganie” a w tle fontanna. Nigdy nie odkładaj tak książki, zawsze używaj zakładki!

I właśnie książka „Projekt: bieganie” – bo wreszcie przechodzę do sedna – to taka przekąska, która zaspokoi pierwszy głód wiedzy i czytania u początkujących biegaczy. Czytania o bieganiu rzecz jasna. O motywacji, diecie, podstawach treningu (bo bieganie to nie tylko bieganie, wszyscy wiemy, rajt?), o pierwszych zawodach. A żeby nie było mało, to czytanie jest całkiem przyjemne. Całkiem. Teksty wyszły bowiem spod pióra blogerów i prawdziwych pasjonatów sportu, z udziałem zawodników i ich trenerów. I wcale nie jest mi smutno, że nikt mnie do napisania tej książki nie zaprosił… Wcale. Ale w drugim wydaniu chętnie zostanę współautorem rozdziału o kraksach i kontuzjach.

„Projekt: bieganie” Wydawnictwo: Pascal, 2015

Wracając do książki, którą napisali m. in. Krasus, Łukasz, Kobiety biegają, Panna Anna, Edwin, OlaJulita, a więc wracając do książki. Jest to idealna lektura dla początkujących i ciekawskich, których przerażać może zalew biegowych portali, książek, blogów, eksperckich artykułów, fanpejdży, programów telewizyjnych i radiowych. Dla kobiet wstydzących się biegać w krótkich spodenkach i facetów z brzuszkiem, którzy szukają zmiany, nie wiedzą jak zacząć oraz co potem. Choć pewnie nie tylko dla nich. Bardzo fajnie napisana po polsku, lekko tak, po blogersku nawet miejscami (np. czy na kacu da się zrobić życiówkę), z kolorowymi zdjęciami oraz na ładnym świecącym papierze. Widać, że wydawcy (i sponsorowi) zależało nie tylko na ciekawej treści, ale również skupił się na przyciągającej wzrok formie.

Dzisiaj dla mnie nie jest to lektura specjalnie odkrywcza, przecież ja już wszystko wiem :), ale 3-4 lata temu z pewnością by taką była. I wtedy z ciekawością bym przeczytała. Teraz polecam ją początkującym lub – z racji ładnej oprawy graficznej – jako atrakcyjny i tani prezent dla biegacza lub osoby, która o bieganiu nieśmiało zaczyna myśleć. Lub powinna to zrobić :)

A skoro już o prezentach mowa. Mam do rozdania 2 egzemplarze książki „Projekt: bieganie”. Może znacie jakiegoś początkującego biegacza, któremu chcielibyście podarować taką książkę? Komu i dlaczego? Albo sami widzielibyście ją na swojej półce? Z jakiego powodu? Przekonajcie mnie, że właśnie tam powinna trafić książka. I jeśli przekonacie – trafi. Odpowiedzi „konkursowe” wpisujcie tutaj w komentarzach lub na Facebooku do 20 lipca. Dziękuję. Proszę. Polecam. Wasza Bo Jaknonga.

AKTUALIZACJA: Rozwiązanie konkursu!

Po BOrzliwych obradach, jury postanowiło podarować książkę „Projekt: bieganie” kasi (w nagrodę za rozszyfrowanie skrótu #OZD) i Zuzu (wspólnie spróbujemy więc zachęcić do biegania jej męża). Dziewczyny, napiszcie maila, ustalimy szczegóły wysyłki. Wszystkim innym bardzo dziękuję za udział w konkursie.

 

12 Responses

  1. Ja bym chciała dostać, ja, bo jeszcze chyba nigdy nic nie wygrałam (no dobra, nie licząc pirackiej wyspy Lego z magazynu 5-10-15;) w ósmym roku życia ) ;) a na poważnie, chciałabym, bo chciałabym przekazać ją mojej siostrze. bo choć biega, to robi to od akcji do akcji i teraz akurat korzystając z wakacji wchodzi w okres aktywizacji wzmożonej :) może z książką będzie jej łatwiej. a że jest moją siostrą, to na pewno mi też pozwoli poczytać, i da naszej biegającej mamie do przejrzenia, tak więc korzyści będzie więcej niż jedna:)
    Pozdrawiam i życzę szybkiego zrostu nogi!

  2. I Kill you - kiedyś

    Ej. Może jak bym przeczytał tak świetnie napisaną ksiażkę to bym zaczął z powrotem biegać , BO od jakiegoś dłuuuuuugiego czasu po prostu mi się nie chce. Nie czuję tego. Nie mam po co. Nie wiem. Bezsensu, Endomondo pyta się czy jeszcze żyję Itd itp.
    Po za tym za te wszystkie groźby karalne pod moim adresem jakaś rekompensata mi się należy :) :) :)

  3. Katarzyna

    Gdybym miała taką możliwość z wielką chęcią podarowałabym ją mamie, która wiedziona przykładem moim i taty zabiera się za bieganie. Niestety jak to często bywa ma do tego słomiany zapał i przykro mi patrzeć jak szybko się demotywuje porównując się do innych kolorowych, chudych, wytapetowanych biegaczek jakich można teraz spotkać tysiące. Myślę, że ta książka mogłaby pomóc w końcu docenić to, że już samo to, że się stara jest dobrym początkiem, zamiast demotywować się każdą wyprzedzająca ją osobą. Wiadomo, że każdy kiedyś gdzieś zaczynał bo nikt nie rodzi się mistrzem ;)
    Myślę, że pomimo iż moja przygoda z bieganiem trwa już ponad dwa lata i ja chętnie zajrzałabym do tej książki podkradając ją mamie. Jeżeli nam się uda ją w końcu porządnie zmotywować mielibyśmy prawdziwie biegową rodzinkę :)
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy ! :)

  4. Natalia

    Pewnie powodów żeby zacząć biegać jest tyle ile osób biegających, ale jeśli ktoś powiedziałby mi że zacznę biegać z powodu jazdy na rowerze to bym się popukała w czoło (przecież rowerem szybciej!). A jednak, od kilku tygodni każdego dnia muszę wybierać pomiędzy bieganiem a rowerem, a że w tym pierwszym jestem jeszcze całkiem zielona to pochłaniam w ilościach ponadprogramowych teksty o bieganiu (biegać rano czy wieczorem? oddychać nosem? 5 czy 10 km?). Lubię wiedzieć, a tu się okazuje że wszystko trzeba sprawdzić na własnym przykładzie… Nie ukrywam że książkę z chęcią pochłonęłabym w całości a później (jeśli rzeczywiście godna polecenia) pożyczałabym „jeszcze nie biegającym” znajomym, a mam ich kilku ;)

  5. kasia

    Bardzo chętnie przygarnę”Projekt: Bieganie”. A dlaczego?
    Bo dopiero zaczynam swoją przygodę z bieganiem (czyt. marszobieganiem Bo słaba jestem, że hej)
    Bo jestem zielona w tym temacie jak ogórek wiosenny.
    Bo nie wiem bardzo co to OWB1, albo bieg w drugim zakresie (niedawno rozszyfrowałam co znaczy skrót OZD :)
    Bo wiem, że pokocham tą książkę i obiecuję, że dobrze się nią zaopiekuję.

  6. Zuzu

    Ja biegam. Nawet lubie. Bieganie pomaga trzymac forme. Mam czworke dzieci i meza. Czyli pieciu chlopow w domu. Mlode sa male, zwinne, i dobrze jest trzymac forme zeby za nimi nadazyc. Zeby mogly byc dumne z mamy, ze chodzi z nimi w gory, jezdzi na rowerze czy na nartach. Klopotem jest piaty. Duzy. Doslownie. Wazy 140kg i teoretycznie chce schudnac. Teoretycznie chce byc sprawny i wysportowany. Ale w praktyce wciaz zbyt zmeczony, zeby sie za siebie zabrac. Czy prezent w postaci tej ksiazki mialby szanse go rozkrecic?! Super by bylo miec meza, ktorego da sie uzyc do wspolnych biegowych wieczorow…

  7. grzeleszka

    Niezdrowo pisze poeta blady
    rym w rytm popędza…
    lecz do szuflady jego rzeźnickie ego go wlecze,
    gdy wśród wybojów słowa kaleczy…

    Wpadł więc na pomysł by się opalić
    dać słowu kolor, biec wyżej, dalej…
    Liczy na złoto lecz brąz też jakoś
    mu przymaskuje twórczości bladość…

    Chcąc mieć dwa fachy- twórczy i zdrowy
    wybrał maratom do… Częstochowy
    A tam na mecie wśród Muz tysięcy
    Jury na medal… książkę mu wręczy ;-}

  8. Ania

    Wiem, że zabrzmi banalnie, bo historia może taka i jest (ale dla mnie najbardziej wyjątkowa z wyjątkowych!). Żaden ze mnie super-biegacz, bardziej kolarz ale i tak myślę, że jest super. Tzn. tak się czuję kiedy biegnę. Kiedyś nikt by mnie do tego nie przekonał -wszak mam swoje Maleństwo (czyt. rower), wszak śmigam sobie na nim, mam Skandię Maraton, mam TdP dla Amatorów. Po co mi bieganie? Aż pewnego, lekko mroźnego styczniowego dnia kolega namówił mnie „Przebiegnijmy w kwietniu dyszkę na Run Toruń! Zaczniemy już trenować”. Było szaro, buro, zimno, nosa poza kołdrę najchętniej bym nie wystawiała a tu mi gada o bieganiu! Taaa, już to widzę….Tylko że ja jestem straszny uparciuch i lubię wszystko na przekór i (nie)logicznie robić. Więc zgoda! Jazda na ten mróz trenować. 6 km, 48 minut, brak oddechu, ale wiesz co? Za 2 dni poszłam znowu i znowu i znowu. I przebiegłam te 10 km raz, drugi, a za tydzień mam 3 w życiu zawody. Ścigam się ze sobą, a endorfiny zalewają mi mózg (wiem coś o tym, bo biotechnolog niezły ze mnie i na biochemii się znam! :)). Nie zawsze mi się chce, to oczywiste. Nie porzuciłam roweru, co to to nie! Zalewa mnie pot, jestem wielkim biegnącym burakiem, ale co z tego? Dla siebie jestem mega zwycięzcą. A zwycięzców trzeba nagradzać, co nie Bo? ;)
    Wybacz za chaotyczną opowieść, przesyłam stojeden uśmiechów :)

  9. Maskedice

    Wracam do biegania po kontuzjach, za plecami wciąż na mnie krzyczy głośno przetrenowanie i brak rozwagi treningowej. Jestem zbyt spontaniczna, jak biegam to na sto pro, nie ma ze na pół gwizdka… chyba potrzebuje wrócić do podstaw, wbić do tej napalonej głowy jakieś plany poprzeplatane regeneracja. Zachlysnac się zasadami, żeby ciągle nie wracać do martwego punktu, tylko biec do przodu i robić zyciowki cały czas (no ok, nie przesadzajmy- tak dobrze to nie ma). Chętnie moja półka przytuliłaby te książkę. Szerokimi ramionami. A ja zabiłabym swoją ciekawość, bo zaintrygowalas mnie ta książka :-)

  10. Natalia

    Ja bardzo bym chciała bo jak wiesz jestem na rozstaju dróg jeśli chodzi o bieganie i dzięki Tobie idzie mi już jak najbardziej spoko, ale mój mąż :) …… uhm mimo że kolarzówka to jego konik to do biegania ciężko mi go przekonać a ma taaaaaki potencjał,że naprawdę byłby w tym dobry ale mówi ciągle że to nie jego bajka :/ może jakby przeczytał taką mega motywującą książkę coś by się zmieniło? :)
    Kochana dziękuję raz jeszcze za słowa wsparcia w najgorszych dla mnie chwilach, nawet jeśli nie wygram czuję że jesteś dla mnie ogromnym psychicznym wsparciem :)
    Zdrowiej !!!!

  11. eR

    Hej ! Czemu bym chciał wygrać książkę ? Dla Katarzyny.
    A moja przekonująca historia jest taka- Czemu zacząłem biegać ? Nie wiem… W sumie to ja tego nie potrzebuję, a i tak to robię. Na codzień jestem kolarzem, dobrym kolarzem, lubię się scigać, trenować do utraty tchu, uwielbiam rywalizację. I tu pojawia się Katarzyna ze swoim bieganiem, sportem uprawianym rekreacyjnie. Na poważnie zaczeło się w ostatni tydzień lutego, pierwszy spokojny bieg, koło 5 km. Później było już tylko lepiej- dłużej, szybciej, zawsze-przynajmniej raz w tygodniu, w końcu liczy się regularność!:D W bieganiu z Katarzyną znalazłem coś wyjątkowego, coś czego nie znałem z kolarstwa- długie ciekawe rozmowy podczas dwóch godzin i 21 km półmaratonu (tak, zrobiliśmy to- i to dwukrotnie!), przyjacielskie nastawienie innych biegaczy- ach! te łapki z naprzeciwka oraz wzajemną motywację i wsparcie- super !:) Coś w tym bieganiu jest, z moją formą mógł bym walczyć o wysokie cele na lokalnych biegach, ale wiesz co ? nie muszę, przyjemność sprawia mi sam bieg, spędzenie czasu w miłym gronie, atmosfera. Ostatnio pojawił się kryzys- tydzień przerwy, jak nigdy :( może książka by pomogła ? na pewno znajdzie się tam wiele niezwykle motywujących fragmentów, więc proszę i obiecuje, że i ja ją przeczytam i podamy dalej.
    A teraz pora na triatlon, zainspirowałaś mnie- dzięki !
    Pozdrowienia z przerwy między treningiem kolarskim a bieganiem!

Zostaw komentarz