Wariatka

7 rano (słownie: siódma godzina rano), -22 st. C (słownie: minus dwadzieścia dwa stopnie Celsjusza), OWB i dystans 10 km (w tempie 5:40).

Rzęsy górne się zmrażały z dolnymi, że aż trudno było mrygać miejscami.
Istne wariactwo. Do którego z pewnością nie raz w lipcu zatęsknię ;)

O mnie

BO. Lub jak mawiają inni Bożena triathlonu. Biegam, pływam, kręcę i kocham góry. A swoje sportowe przygody opisuję tu. Zostań, poczytaj, skomentuj, przynajmniej jest śmiesznie.