Single Blog Title

This is a single blog caption
09 Styczeń 2018

Nie odpływaj Bo

Planujesz dzień i wszystkie czynności życiowe pod kątem treningów. Zero kompromisów. Zasypiasz z myślą, ale mi dziś dobrze poszło na bieganiu oraz ze strachem (tak, strachem) jak uciągnę jutrzejsze setki na basenie oraz mocne zadania na bajku. Zero alko bo czujesz go potem na treningach przez dwa dni. Godzinami analizujesz wykresy (nie tylko swoje) na stravie, potrafisz czytać w kółko plan treningowy i sprawdzać, co udało się wytrenować do tej pory. Rower, lustro i waga – to sprzęty, bez których nie wyobrażasz już sobie życia. Poza tym, pudełka, dieta, wytop, kcalorie, suple, białko, koks. Zazdrościsz innym ich treningowych osiągów (nie dam mu lajka, no way). Najchętniej rozmawiałbyś tylko o triathlonie. W wolnej chwili też myślisz tylko o nim. Padasz na ryj, a i tak mało ci wysiłku – chcesz więcej! I oczywiście #niemaniemogę. Informujesz cały świat na snapie lub instastory, że właśnie rozpoczynasz/kończysz trening, a przecież nikogo to. Sory, ale naprawdę nikogo. A jeszcze trzeba zrobić piękną fotkę na facebooka. Niektóre treningi wychodzą, inne wręcz przeciwnie, a i tak jarasz się tym strasznie i jesteś uzależniony od potreningowych endorfin.

Kombinujesz z pracą bo trening. Opuszczasz się w domu i w rodzinie bo trening. Nie czytasz bo wolisz spać. Nie wychodzisz bo lepiej poleżeć. Nie spotykasz z ludźmi, nie chodzisz na zakupy, nie wyjeżdżasz na weekend – bo wolisz trenować. Trening trening trening. Uwielbiasz ten stan! Tylko ty i triathlon.

Znasz to? To chyba właśnie odpływasz.

Fot. Li Yang

Triathlon to niesamowicie zaborcza pasja. Zagrabić chce człowieka w zupełności. A że przecież trenować trzeba aż trzy dyscypliny + sen + regeneracja, to i sfer oraz sposobów oddziaływania jest bardzo wiele. Moment nieuwagi, wytłumaczenie, że przecież tylko podążam za marzeniami, i czymże byłoby życie bez pasji, i człowiek zamknięty jest. Samotny. Odpłynięty. Z najważniejszym i jedynym punktem nawigacji zamkniętym w kręgu: planowanie, organizowanie, trenowanie, sen.

Niby mówią, że nie osiągniesz celu (nie zrealizujesz marzeń, nie będziesz lepszą wersją siebie, nie rozwiniesz skrzydeł) bez pracy, konsekwencji, bez ambicji i skupienia na tym, do czego dążysz. Bez tego cholernego planowania, organizowania i snu. Mają rację. No ale jednak źle się dzieje, choć może wróć, „źle” jest tutaj niewłaściwym słowem. Dla higieny, dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego, dla szczęścia i relacji międzyludzkich, a być może również i dla formy fizycznej, lepiej jest, gdy pasja stanowi dodatek do życia. Nie odwrotnie. Gdy pasja wzbogaca, nie kradnie. Zwłaszcza, że oprócz pieniędzy, lubi grabić rzeczy znacznie bardziej wartościowe i cenne.

A ja właśnie zdałam sobie sprawę, że zaczynam odpływać. Znowu. Który to już kurwa raz.

Na szczęście mam tego świadomość. I przecież zawsze mogę przestać :)

6 Responses

  1. M

    Dobrze napisane! Prawda taka, ze wielu z nas odpyłwa, a straszne jest to, że wielu nie zdaje sobie z tego sprawy i wpada w otchlan tonąc coraz głebiej i głebiej. Kazdy chyba jednak musi sam do tego dojsc, bo dopoki sam w dolek nie wpadniesz nie wierzysz ze on przed tobą jest. Wczesniej czy pozniej, w końcu człowiek zdaje sobie sprawe, ze sa rzeczy wazne i wazniejsza a traithlon…noz kurde to jest pasja…. mimo iz bardzo ambitna i zajebista to tylko pasja. Ale fajnie znalezc ta rownowage i endorfiny dostarczac nie tylko wysilkiem fizycznym ale i poprzez spotkania ze znajomymi, gdzie smiejmy sie do rozpuku, wizyta w teatrze czy kinie itd itp ;)

  2. OSA

    Przypadkiem albo nie przypadkiem na FB znalazłem Twój artykuł i to był dobry moment!!!. Obecnie jestem w końcówce okresu przygotowawczego, więc dalej będzie tylko większy ból . MY wiemy, że to zdanie świadczy właśnie o tym, że zacząłem odpływać… Dzięki Twojemu wpisowi w ogóle uświadomiłem sobie, że taki stan nie jest zbytnio pożądany na naszym amatorskim poziomie, jak to ładnie określił znajomy poziomie ambitnych agegruperów  Podsumowując wpis, tego dnia kiedy otworzyłaś mi oczy zabrałem żonę do fitness klubu na wspólne zajęcia  BO … trening musi być zrobiony ale z lżejszą duszą…. Serdecznie pozdrawiam!!!!

  3. No coś w tym jest, mimo że nie jestem obecnie w stanie wygospodarować więcej czasu na treningi ( może trochę uciekam się do takiej myśli), jestem w stanie sobie z każdym rokiem coraz lepiej wyobrazić, że triathlon jest narkotyczny, szczególnie, że wiek nie jest barierą, więc można się w to „bawić” póki zdrowia starczy. Myśle, że pytaniem jest, gdzie jest granica odpływania. Dla wielu moich znajomych już odpłynąłem. Wiele osób, które są dla mnie triathlonowym punktem referencyjnym, odpłynęły dużo dalej. Wszystko kwestia punktu odniesienia i „wyporności” najbliższego otoczenia. Powodzenia w balansowaniu! :-)

Zostaw komentarz