Single Blog Title

This is a single blog caption
28 Lipiec 2017

Ironman. Moja droga

Już podczas treningów przygotowawczych, okrojonych bo bez biegania, ale jednak wielogodzinnych, czułam, że mi się podoba. Potem niezapomniany, ba metafizyczny jakiś, start w Challenge Roth, gdzie wydarzyły się rzeczy, których jeszcze nie do końca potrafię zrozumieć, tak było cudownie. Do tego świadomość, że pełen dystans, to praca, praca i jeszcze raz praca. Talent też, trochę szczęścia, mądrości i sprytu również, ale jednak przede wszystkim ciężka praca. A ja lubię ciężko pracować. Suma małych kroczków i wielu zdarzeń z przestrzeni ostatnich miesięcy oraz wypadkowa wszystkich zwycięskich walk z leniem. Systematyczność, konsekwencja, upór. Dążenie do wielkiego, ambitnego i skonkretyzowanego celu. Tak! Wiem teraz jedno i wiem to na pewno! Ironman to mój dystans. To moja droga.

Fot. Donald Miralle

Droga, którą chcę teraz powoli zmierzać. Przekraczając kolejne granice i stając się coraz lepszym, coraz mądrzejszym sportowcem. Ojezó, ale zabrzmiało poważnie :) A ja po prostu chcę napisać, że tak mi się spodobało, że jest coś totalnie niesamowitego w pełnym dystansie (dobrze mówili), że zajarałam się tym ajronem na maxa i CHCĘ WIĘCEJ!

Jeszcze bez walki o slota w przyszłym i być może bez szans również i w następnym roku. Spokojnie, mamy czas, powiedział trener Kuba. Dużo pracy przede mną, aby realnie myśleć o zakwalifikowaniu się na Mistrzostwa Świata w Kona, ale jest to w zasięgu i nie zamierzam tak łatwo odpuścić. Choć – co ciekawe – Kona wcale nie jest tutaj najważniejsza! Serio.

Od zawsze chyba bardziej fascynowała mnie droga, a nie cel. Gonienie króliczka, nie jego złapanie. A droga, którą własnie odkryłam jest niezwykła i idealnie wpisuje się w moje postrzeganie pasji i triathlonu. I bez względu na to, co kryje się u jej kresu i czy dotrę kiedyś do celu czy nie, zamierzam sobie właśnie teraz nią iść. Po swojemu, z systematycznością i ciężką pracą, ale też – a może i przede wszystkim – z radością i w podskokach :)

5 Responses

  1. Trebi

    Witaj w klubie Masochistów- Bo :) Im ciężej , im trudniej. Im bardziej pod górkę . Tym piękniej na końcu !

    A jak Ciębie znam to KONA też będzie w swoim czasie :)

    Trebi

    1. Bo

      Oczywiście, że będzie – takie marzenie, taki plan! A myślę, że w tym klubie Masochistów to ja, podobnie jak Ty, mogę wykupić już sobie dożywotnie członkostwo :) Dzięki Trebi!

  2. Aga

    Jeśli trzeba będzie gdzieś na Ciebie lajknąć – spoks, będę „zur richtigen Zeit (jak mówią ci w/z Roth 😁😉).

    Tymczasem życzę Ci zajeowocnego treningu! 🐇💨

    1. Bo

      Już na razie nikogo o lajki nie męczę – na wszystko chcę zapracować sama, ale dziękuję za chęci! Pozdrawiam! :*

Zostaw komentarz